Jak wybierać wartościowe książki edukacyjne dla dzieci w wieku przedszkolnym? Przegląd pomysłów na rozwijanie czytelnictwa i nauki przez zabawę

Dziecko czytające kolorową książkę edukacyjną siedzi na podłodze.

Przez długi czas wydawało mi się, że jeśli na półce będzie dużo książek, to syn po prostu zacznie po nie częściej sięgać. Kupowałam kolejne tytuły, wybierałam te z ładnymi ilustracjami i ciekawymi opisami. Część z nich rzeczywiście trafiała w jego gust, ale zdarzało się też, że nowość wzbudzała emocje tylko przez jeden wieczór. Następnego dnia leżała już obok innych pozycji, do których nikt nie wracał.

Najwięcej zmieniło się wtedy, gdy przestałam patrzeć na okładki i rankingi, a zaczęłam słuchać tego, o czym syn mówi na co dzień. Jeśli przez kilka dni pytał o zwierzęta, nie było sensu proponować mu tematów związanych z czymś zupełnie innym. 

Wtedy zaczęłam patrzeć na takie zakupy zupełnie inaczej. Coraz mniej interesowały mnie rankingi i listy bestsellerów, a coraz bardziej to, o czym syn chciał rozmawiać po przeczytaniu kilku stron.

Jednym z takich odkryć była dla mnie seria Albik. Syn od początku traktował je bardziej jak zabawę niż kolejną książkę do przeczytania. Zamiast słuchać w skupieniu całej historii, od razu chciał sprawdzać ilustracje, dotykać wybranych elementów i odkrywać kolejne ciekawostki. Właśnie takie materiały najdłużej angażowały na dłużej.

Dlaczego niektóre książki są czytane codziennie?

Kilka razy zdarzyło mi się kupić publikację, co do której byłam pewna, że będzie strzałem w dziesiątkę. Temat wydawał się interesujący, ilustracje wyglądały świetnie, a opinie innych rodziców zachęcały do zakupu. Po dwóch dniach nikt już o niej nie pamiętał.

Obok stały jednak tytuły, które wracały niemal każdego wieczoru. Nie były grubsze, droższe ani bardziej kolorowe. Po prostu trafiały w to, czym syn żył akurat w danym momencie. To właśnie wtedy zrozumiałam, że dzieci bardzo wyraźnie pokazują, co je naprawdę interesuje. Trzeba tylko uważnie słuchać.

Często przekonywałam się o tym podczas wieczornego czytania. Jednego dnia syn potrafił przez kilkanaście minut dopytywać o zwierzęta mieszkające w zoo, a następnego chciał wiedzieć, dlaczego człowiek oddycha albo skąd biorą się kości. W takich sytuacjach dobrze dobrana książka stawała się początkiem dłuższej rozmowy, a nie tylko historią przeczytaną przed snem.

Gdy przez dłuższy czas wracał temat zwierząt, to dużym zainteresowaniem cieszyła się albik książka poświęcona właśnie tej tematyce. Szczególnie dobrze wspominam serię Albik zestaw interaktywny zwierzęta w zoo Czytaj z Albikiem Książka + Pióro. Najwięcej radości sprawiało odkrywanie odgłosów poszczególnych gatunków. Zwykłe oglądanie ilustracji szybko zamieniało się w zgadywanie, który dźwięk należy do konkretnego zwierzęcia.

Kilka miesięcy później na pierwszy plan wysunęły się pytania związane z ludzkim organizmem. W domu regularnie pojawiały się rozmowy o sercu, mięśniach i tym, co dzieje się wewnątrz naszego ciała. Wtedy dużo częściej wracaliśmy do CZYTAJ Z ALBIKIEM CIAŁO CZŁOWIEKA KSIĄŻKA ALBIK MÓWI. Temat był bliski codziennym rozmowom, dlatego kolejne strony wzbudzały autentyczną ciekawość.

Podobnie wyglądała nauka pierwszych liter. Zamiast zmuszać syna do wykonywania kolejnych ćwiczeń, szukałam materiałów, które bardziej przypominały zabawę. W takiej roli dobrze odnalazł się Czytaj z Albikiem Zestaw Elementarz przedszkolaka 3+ Praca zbiorowa. Litery, słowa i krótkie zadania pojawiały się w naturalny sposób, bez atmosfery kojarzącej się ze szkolnymi obowiązkami.

Nauka przez zabawę

Na początku wydawało mi się, że wystarczy znaleźć ciekawą publikację edukacyjną, a reszta wydarzy się sama. Szybko przekonałam się, że nawet najlepszy materiał nie zainteresuje przedszkolaka, jeśli temat będzie zupełnie przypadkowy.

Dużo lepiej działało podążanie za tym, co akurat budziły więcej emocji u syna. Kiedy coraz częściej wybierał zabawy związane z liczeniem. Gdy pojawiła się fascynacja literami, znacznie częściej wracał do materiałów pomagających poznawać alfabet i pierwsze wyrazy.

Dlatego coraz rzadziej kierowałam się opisami producentów czy rankingami popularności. Znacznie więcej mówiły mi codzienne sytuacje. Kilka pytań zadanych podczas spaceru potrafiło podpowiedzieć więcej niż długi opis na okładce.

Przeglądając książki Albik, coraz częściej wybierałam te związane z tematami, które akurat przewijały się w naszych codziennych rozmowach. Samo interaktywne pióro przyciąga uwagę, ale dopiero dobrze dobrana tematyka sprawia, że dzieci chcą wracać do kolejnych stron.

Ciekawym przykładem jest również Umiem mnożyć. Interaktywna tabliczka mnożenia. To propozycja dla nieco starszych dzieci, ale dobrze pokazuje, że nauka może przyjmować różne formy i nie musi ograniczać się do tradycyjnych ćwiczeń wykonywanych przy biurku.

Od czego zacząć budowanie domowej biblioteczki dla przedszkolaka?

Na początku popełniałam ten sam błąd, który pewnie zdarza się wielu rodzicom. Chciałam mieć na półce książki o wszystkim. Zwierzęta, kosmos, litery, liczby, przyroda, bajki i opowiadania. Wydawało mi się, że im większy wybór, tym lepiej.

Po pewnym czasie doszłam jednak do prostego wniosku. Kilka dobrze dobranych tytułów daje znacznie więcej niż kilkanaście przypadkowych pozycji. Jeśli dziecko regularnie wraca do konkretnego tematu, nie ma sensu na siłę przekierowywać jego uwagi na coś zupełnie innego.

W naszym domu świetnie sprawdziła się zasada, aby obserwować, o czym najczęściej rozmawiamy. Gdy przez kilka tygodni syn interesował się zwierzętami, kolejne materiały dotyczyły właśnie przyrody. Kiedy zaczął zadawać pytania związane z literami i nauką czytania, częściej sięgaliśmy po publikacje rozwijające te umiejętności.

Gdy pojawiła się chęć poznawania liter, sięgnęliśmy po elementarz Przedszkolaka 3+ Czytaj z Albikiem Książka interaktywna. Tematyka dobrze wpisywała się w to, czym syn żył wtedy na co dzień. Nauka liter nie pojawiła się nagle. Była odpowiedzią na zainteresowanie, które rozwijało się stopniowo podczas codziennych zabaw i rozmów.

Podczas wyboru książeczek zwracałam też uwagę na poziom trudności. Zbyt proste materiały szybko się nudziły, a zbyt trudne wywoływały frustrację. Najlepiej sprawdzały się takie, które dawały poczucie sukcesu, ale jednocześnie zachęcały do poznawania czegoś nowego.

Czy interaktywne książki zastępują wspólne czytanie?

Przed pierwszym zakupem miałam pewne wątpliwości. Zastanawiałam się, czy interaktywne materiały nie sprawią, że wspólne czytanie zejdzie na dalszy plan. Rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.

Najwięcej czasu nadal spędzaliśmy razem. Różnica polegała na tym, że jedna strona często prowadziła do kolejnych pytań. Czasami rozmowa trwała dłużej niż samo czytanie. Zdarzało się, że po poznaniu ciekawostki o zwierzętach szukaliśmy dodatkowych informacji albo wracaliśmy do tematu następnego dnia.

Podobnie było podczas korzystania z zestawów z serii czytaj z Albikiem. Pióro przyciągało uwagę, ale największą wartość miały rozmowy, które pojawiały się później. Jedno pytanie prowadziło do następnego, a zwykła książka stawała się początkiem wspólnego odkrywania nowych tematów.

Dlatego nie traktuję takich materiałów jako zamiennika wspólnego czytania. Widzę w nich raczej punkt wyjścia do rozmów, które w innym przypadku prawdopodobnie w ogóle by się nie pojawiły.

Jakie książki najczęściej wracają do naszych wieczornych rytuałów?

Przez ostatnie lata przez nasz dom przewinęło się sporo różnych publikacji. Jedne zostawały z nami na dłużej, inne po pewnym czasie ustępowały miejsca kolejnym. Najdłużej utrzymywały uwagę te materiały, które dawały możliwość odkrywania czegoś nowego nawet po wielu wcześniejszych spotkaniach.

Tak było między innymi z zestaw Czytaj Z Albikiem Box Wesoła Nauka + Pióro ALBIK 3+ ALBI na prezent. Różnorodność tematów sprawiała, że za każdym razem można było skupić się na czymś innym. Jednego dnia największe emocje budziły zwierzęta, innym razem liczby albo zagadki związane z codziennym życiem.

Podobne doświadczenia miałam również z innymi książkami Albik. Im bardziej odpowiadały aktualnym zainteresowaniom syna, tym częściej wracały na stolik obok łóżka. Nie miało większego znaczenia, czy dotyczyły przyrody, nauki czy pierwszych kroków w czytaniu.

Dzisiaj dużo ostrożniej podchodzę do kupowania nowych materiałów. Zamiast szukać kolejnych bestsellerów, staram się wybierać takie publikacje, które mają szansę stać się częścią codziennych rozmów. To właśnie one najczęściej zostają z nami na dłużej i sprawiają, że czytanie nie kojarzy się z obowiązkiem, ale z przyjemnie spędzonym czasem.


Artykuł sponsorowany

Total
0
Shares
Prev
Kurs rytmiki ? jak rozwijać kompetencje muzyczne i pedagogiczne?
Dzieci uczestniczące w zajęciach rytmiki, rozwijające umiejętności muzyczne i motoryczne.

Kurs rytmiki ? jak rozwijać kompetencje muzyczne i pedagogiczne?

Kurs rytmiki stanowi doskonałą okazję do rozwijania kompetencji muzycznych i

Inne, polecane artykuły w serwisie